To brzmi jak paradoks. Jeansy to przecież symbol Ameryki – kowboje, gorączka złota i Hollywood. Jak to się więc stało, że dzisiaj to Japonia jest uznawana za światową stolicę denimu, a kolekcjonerzy z USA płacą fortunę za spodnie uszyte w Okayamie?
To opowieść o fascynacji, obsesji na punkcie jakości i starych maszynach, które dostały drugie życie.
1. Amerykański Sen w powojennej Japonii
Po II Wojnie Światowej Japonia zmieniała się błyskawicznie. W kraju stacjonowali amerykańscy żołnierze, którzy po godzinach nosili swoje niebieskie jeansy. Dla japońskiej młodzieży stały się one symbolem wolności, buntu i nowego stylu życia.
Prawdziwy szał zaczął się, gdy na ekrany kin weszły filmy z Jamesem Deanem i Marlonem Brando. Każdy chciał wyglądać jak oni. Narodził się styl „Amekaji” (skrót od American Casual). Ponieważ w Japonii nie produkowano jeszcze jeansów, kwitł handel używanymi spodniami przywożonymi z USA. Były one towarem luksusowym.
2. Pierwsze japońskie jeansy (Big John i Kurabo)
Japończycy nie chcieli jednak tylko nosić cudzych spodni – chcieli tworzyć własne. W latach 60. marka Big John jako pierwsza wypuściła jeansy uszyte w Japonii. Był jednak jeden haczyk – materiał wciąż musieli sprowadzać ze Stanów, bo japońskie tkalnie nie potrafiły uzyskać odpowiedniego splotu i koloru.
Przełom nastąpił w 1972 roku. Tkalnia Kurabo stworzyła materiał o nazwie KD-8. Był to pierwszy w 100% japoński denim selvedge. Tak narodziła się legenda.
3. Toyota : To nie tylko samochody
Mało kto wie, że zanim Toyota stała się gigantem motoryzacyjnym, zaczynała jako producent krosien tkackich (pod nazwą Toyoda).
Kiedy Amerykanie w latach 80. wyrzucali swoje stare, wolne krosna czółenkowe na złom, Japończycy zaczęli je skupować i restaurować. Do dziś legendarne krosna Toyoda G3 są uważane za jedne z najlepszych na świecie. Są wolne, głośne i trudne w obsłudze, ale tkają materiał o tak unikalnej strukturze, że żadna nowoczesna maszyna nie jest w stanie tego podrobić.
4. Filozofia Wabi-Sabi
Dlaczego japoński denim jest tak wyjątkowy? Bo łączy amerykańską technologię z japońską duszą.
-
Aizome (Barwienie indygo) : Japonia kochała kolor niebieski na długo przed wynalezieniem jeansów. Tradycja barwienia tkanin naturalnym indygo sięga tam setek lat. Dlatego japońscy mistrzowie potrafią uzyskać odcienie granatu, o jakich innym się nie śniło.
-
Wabi-Sabi: To japońska filozofia szukania piękna w tym, co niedoskonałe i przemijające. To klucz do zrozumienia denimu. W przeciwieństwie do mody fast fashion, która ma wyglądać idealnie tylko w dniu zakupu, japoński denim ma wyglądać najlepiej po latach noszenia. Przetarcia, zagniecenia i blaknący kolor nie są wadą – są zapisem Twojej historii.
5. Okayama: Ziemia Święta
Dziś sercem tego przemysłu jest małe miasteczko Kojima w prefekturze Okayama. To tam znajdują się najlepsze szwalnie i farbiarnie. Mówi się, że powietrze w Kojimie pachnie indygo. To tam powstają materiały, które oferujemy w denimroom 🙂
Japoński denim to dowód na to, że jeśli połączysz pasję, szacunek do historii i rzemiosło, możesz wziąć coś zwyczajnego, jak robocze spodnie i zamienić to w sztukę.
